Mimo postępów w zakresie mobilności wojskowej w Unii Europejskiej nadal jest szereg barier administracyjnych i infrastrukturalnych, które powodują, że przemieszczanie sprzętu wojskowego w obrębie wspólnoty może trwać w skrajnych przypadkach nawet 45 dni. W obliczu rosnącego zagrożenia ten czas ma zostać skrócony do maksymalnie trzech dni. Taki jest cel utworzenia militarnej strefy Schengen dla wojska i sprzętu ciężkiego, o którą apelują europarlamentarzyści. Temu muszą także towarzyszyć odpowiednie inwestycje w infrastrukturę. W nowej perspektywie finansowej UE na ten cel ma trafić 17 mld euro.
– Unia Europejska w tej chwili ma strefę Schengen dla cywilów. Możemy przejeżdżać z kraju do kraju w ramach Unii Europejskiej na dobrą sprawę bez zatrzymania, bez kolejek i kontroli granicznych, na podstawie dowodu każdego z krajów członkowskich. Teraz chcemy zrobić wszystko, żeby było wojskowe Schengen, czyli żebyśmy mogli w razie potrzeby, zagrożenia czy wojny szybko przerzucić ciężki sprzęt i żołnierzy z kraju do kraju. Dzisiaj jest to bardzo utrudnione, dlatego że często pozwolenie na przewóz sprzętu z jednego kraju do drugiego w ramach Unii Europejskiej trwa 45 dni. W czasie zagrożenia tego czasu tyle nie ma – mówi agencji Newseria Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.
W grudniu 2025 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie mobilności wojskowej, w której wezwał do zniesienia granic wewnętrznych dla przemieszczania się oddziałów i sprzętu wojskowego w całej Unii Europejskiej. Jak podkreślił, mobilność wojskowa jest priorytetem współpracy między Unią a NATO i ma zasadnicze znaczenie dla umożliwienia przemieszczania się sił sojuszniczych w czasie pokoju, kryzysu lub wojny. Posłowie chcą, aby UE poszła za przykładem NATO i zapewniła, że siły szybkiego reagowania będą mogły przekraczać wewnętrzne granice Unii w ciągu trzech dni w czasie pokoju i w ciągu 24 godzin w sytuacji kryzysowej.
– Szybkie przemieszczanie się sił zbrojnych w sytuacjach kryzysowych ma dla flanki wschodniej Unii Europejskiej ogromne znaczenie, bo zagrożenie dziś, a być może i w przyszłości to Rosja, Wschód, wojna w Ukrainie. Państwa Unii Europejskiej, państwa NATO muszą być więc przygotowane do szybkich, mobilnych działań, żeby możliwe było nawet zademonstrowanie znacznych sił zbrojnych w odpowiednich miejscach i w odpowiednio szybkim czasie – podkreśla Mariusz Kamiński, poseł do Parlamentu Europejskiego, Prawo i Sprawiedliwość.
– Donald Trump mówi wprost: jeśli chcecie być bezpieczni, zainwestujcie w swoje bezpieczeństwo jako Europa, ja nie będę za każdym razem finansował wszystkiego – przypomina słowa amerykańskiego prezydenta Dariusz Joński. – Oczywiście nie jest tak, że każdy będzie mógł przerzucać sprzęt wojskowy, ale wyłącznie kraje członkowskie za zgodą rządów. Dokładnie wiemy, ile tego sprzętu może być przerzucone, ile statków, wagonów kolejowych czy samochodów może być za jednym razem przerzucone z kraju do kraju. To wszystko jest bardzo szczegółowo opisane, żeby nie dochodziło do niezrozumiałych sytuacji.
Wybuch wojny w Ukrainie uwidocznił bariery dla mobilności militarnej w Unii Europejskiej i konieczność przerzucenia sprzętu wojskowego z krajów członkowskich do Polski, a następnie za naszą wschodnią granicę.
– Procedury są dzisiaj dość skomplikowane i bardzo długie. Trudno nawet znaleźć kierowców, którzy przewożą ciężki sprzęt z kraju do kraju, bo jeśli na każdej granicy trzeba czekać po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dni, to nie każdy się na to decyduje, nie mówiąc o bezpieczeństwie – mówi Dariusz Joński. – Jeśli jest zagrożenie, to trzeba w ciągu trzech dni przerzucić sprzęt z jednego miejsca w drugie. Wydaje się, że wszystkie bariery proceduralne zostały zdjęte. Jeśli więc będzie zgoda rządu kraju, do którego wieziemy sprzęt i który go wywozi, to nie będzie żadnego problemu.
Europosłowie zalecają dążenie do utworzenia militarnej strefy Schengen, wzmocnionej przez grupę zadaniową ds. mobilności wojskowej i europejskiego koordynatora, który usprawni wdrażanie różnych inicjatyw, a Komisja zapewni plan działania.
Po przyjęciu rezolucji parlamentarne komisje transportu i obrony rozpoczynają prace legislacyjne nad pakietem dotyczącym mobilności wojskowej przedstawionym przez Komisję Europejską w listopadzie 2025 roku.
– Są też pewne potrzeby związane z nowoczesną, odpowiednią infrastrukturą drogową, żeby siły zbrojne i pancerne mogły skutecznie, sprawnie się przemieszczać po terenie Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych – wyjaśnia Mariusz Kamiński.
W następnej perspektywie finansowej UE na lata 2028–2034 Komisja Europejska zaproponowała zwiększenie budżetu na mobilność wojskową do ponad 17 mld euro. To ponad 10-krotnie więcej niż w obecnej perspektywie.
– Wpisaliśmy podczas prac nad dokumentem, że Polska będzie jednym z jego głównych beneficjentów z tego powodu, że graniczymy z Rosją i Białorusią. Będziemy dzięki temu budowali infrastrukturę podwójnego zastosowania. W czasie pokoju z dróg, autostrad i wiaduktów będą korzystali cywile, ale w razie zagrożenia będą z nich korzystali żołnierze, wojsko i ciężki sprzęt – wyjaśnia Dariusz Joński. – Wcześniej Unia Europejska budowała drogi i mosty, żeby mogły przejechać po nich tiry, czyli 15–17 t, ale czołg waży 70 t, więc nie wszystkie wiadukty i drogi mogłyby to wytrzymać.
Posłowie wezwali w rezolucji państwa członkowskie i Komisję Europejską do zwiększenia inwestycji w infrastrukturę transportową, zwłaszcza wzdłuż czterech korytarzy mobilności wojskowej UE (z których trzy biegną przez Polskę). W planie KE wskazano kilkaset kluczowych punktów newralgicznych, takich jak mosty czy tunele, które wymagają modernizacji. Rezolucja wzywa także Komisję do uproszczenia procedur uzyskiwania finansowania dla projektów podwójnego zastosowania.
– Uproszczone procedury są na rzecz zachowania suwerenności państw członkowskich, gdyż mówimy tu o zagrożeniu militarnym ze strony potencjalnych agresorów, a w praktyce Rosji, więc ma to ogromne znaczenie dla naszego bezpieczeństwa, a tym samym dla naszej suwerenności – podkreśla Mariusz Kamiński.
– Kiedyś generał Eisenhower powiedział, że na dobrą sprawę od infrastruktury wiele zależy: można wygrać bądź przegrać batalię, kampanię, a nawet wojny. I coś w tym jest, można mieć najlepszy sprzęt, ale jeśli nie będziemy potrafili go szybko przerzucić z miejsca na miejsce, to będziemy słabsi. Nikt nie mówi, że będzie wojna, ale trzeba być przygotowanym na to, że Putin może podejmować bardzo niezrozumiałe decyzje względem Unii Europejskiej, Europy, a ponieważ jesteśmy krajem frontowym, graniczymy z Białorusią i Rosją, to nam zależy na tym, żeby Europa nas broniła w takiej sytuacji, jeśli będzie potrzeba – mówi Dariusz Joński.